Jak w czasach pandemii być odpowiedzialnym i jednocześnie panować nad strachem

Anna Ślubowska / 20 marca, 2020

Odpowiedzialność i strach nie idą w parzę. Naprawdę.

 

W ciągu ostatnich kilku dni, trudnych dni, wiele osób myli, jak mi się wydaje dwa pojęcia: strach i odpowiedzialność. Moja znajoma usłyszała ostatnio: Ty to jesteś nieodpowiedzialna, jeśli się NIE boisz.

Człowiek, który się nie boi może być jednocześnie odpowiedzialny, a więc dbać o siebie i innych, często słabszych fizycznie lub psychicznie. Napiszę więcej: właściwie tylko ten, kto trzyma w ryzach strach, może działać odpowiedzialnie.

Dbanie o siebie polega, moim zdaniem, na troszczeniu się o własne myśli, czyli radzeniu sobie z pojawiającymi się w głowie mrocznymi obrazami. Kiedy wyjdzie się poza katastroficzne wizje, które pojawiają się nieuchronnie po kilku minutach kontaktu z medialnym przekazem, można myśleć jasno. Jasno i samodzielnie. I tak samo działać: zastosować się do zaleceń rządzących – nawet jeśli ich nie lubimy – w imię solidarności z tymi, którzy razem z nami mierzą się z niecodzienną sytuacją.

Ale dbanie o siebie, a więc odpowiedzialność, to także panowanie nas swoimi emocjami. Wysyłanie znajomym ponurych statystyk i nagrań, które mają sugerować, że za chwilę kraj pogrąży się w chaosie i zaczniemy się zjadać świadczy, moim zdaniem tylko o tym: ktoś nie radzi sobie z własnym strachem i sieje go dalej. I tak szerzy się pandemia strachu, a on wcale nie sprawia, że stajemy się wobec siebie bardziej troskliwi, życzliwi i wyrozumiali, prawda?

Tak, Anka, tobie to łatwo mówić, bo… Bo co? Wcale niełatwo, tylko nie liczę, że Ty, moja babcia, mama czy brat będą za mnie radzić sobie z tym, co należy tylko do mnie.

Czy ja nie rozumiem, że ktoś się boi? Rozumiem, rozumiem doskonale i dlatego właśnie nie pozwalam, żeby ktokolwiek przytłoczył mnie, moje dziecko swoimi strachami. Bo wiem, jakie to straszne, niszczące uczucie.

My, ludzie dorośli, możemy zdecydować, nie stosując dziecinnych wymówek, że siedząc w ciemnym pokoju zapalimy światło. Skoro wiemy, gdzie jest włącznik, ale nie decydujemy się go nacisnąć, tylko opowiadamy o mroku, to chyba właśnie wtedy zachowujemy się najbardziej nieodpowiedzialnie.

I uśmiecham się do Was, bo wierzę, że każdy wyraz spokoju, rozsądku, zwykłego ludzkiego ciepła i wiary, że będzie dobrze mimo wszystko, da nam wszystkim więcej siły, niż karmienie się, często cudzymi, koszmarami.

SHARE