Dlaczego często im więcej wiesz, tym słabiej piszesz?

admin / 2 kwietnia, 2020

Im więcej wiesz, tym słabiej piszesz. To przecież paradoks. Tak Ci się wydaje? Mylisz się więc, bo klątwa wiedzy to zjawisko powszechne,  przypadłość, która dotyka zarówno wybitnych profesorów, jak i mechaników samochodowych. Jej ofiarą padają wszyscy, którzy piszą teksty lub występują publicznie. Warto dobrze poznać wroga skutecznej komunikacji, bo straty, na jakie naraża nas wszystkich jego lekceważenie, są ogromne.

Słowa, które nie działają

Po co właściwie piszemy artykuły na blogi, wygłaszamy przemówienia, przedstawiamy wyniki naszych badań? Chcemy zyskać uznanie dla naszych słów, opinii, odkryć. Żeby jednak tak się stało, najpierw czytelnik lub słuchacz musi zrozumieć, co mamy do przekazania. Innego wyjścia nie ma. I tu zaczynają się schody. I to schody ruchome. Jeśli mówimy lub piszemy coś, co rozumiemy tylko my sami, to jedziemy tymi schodami w górę, a nasz odbiorca w dół. Widzimy się przez chwilę, a potem oddalamy od siebie, często bezpowrotnie. Stanowimy jednoosobowy, elitarny klub, do którego, mimo szczerych chęci, nie jesteśmy w stani przyjąć nikogo z zewnątrz. Dlaczego tak się dzieje?

Oczywiste, ale dla kogo?

Odpowiedź zawiera się w dwóch słowach: klątwa wiedzy. Zjawisko to polega na tym, że – jak tłumaczy Steven Pinker, znakomity kognitywista i lingwista – mamy “trudność w wyobrażeniu sobie, jak to jest, gdy ktoś nie wie, tego, co my wiemy”. Ci, którzy od lat zgłębiają np. temat genetyki, inwestowania na giełdzie czy kosmetologii, posiadają coraz szerszy zakres słów i odniesień; ich rozważania sięgają coraz dalej, jego rozumowanie jest coraz bardziej złożone. I oczywiste. Tyle że zazwyczaj tylko dla nich samych i garstki ich współpracowników.

I właśnie ta chwila, w której coś wydaje nam się takie “oczywiste” jest tą, gdy spada na nas klątwa wiedzy. Im więcej wiemy o programowaniu, tym trudniej jest nam przypomnieć sobie, jak ciężko nam było kiedyś zrozumieć, o co właściwie chodzi z tym HTML-em. I tym trudniej jest nam trafić do tych, którzy są mniej biegli w naszej dziedzinie. Prędzej czy później nadchodzi moment, gdy przed napisaniem tekstu nawet nie zadajemy sobie pytania, czy nasze ujęcie tematu będzie zrozumiałe dla odbiorców. A najczęściej nie jest.

Bez odbioru

Na skutek klątwy wiedzy nikt nie zostanie zgładzony ani wygnany z bajkowego królestwa, choć temat wykluczenia jest nierozerwalnie związany z tym psychologiczno-komunikacyjnym zjawiskiem. Przecież ten, kto pisze lub mówi w sposób niejasny, odbiera sobie i innym możliwość porozumienia, zamyka się w swoim świecie. Często autor hermetycznego tekstu, naszpikowanego żargonem, skrótami myślowymi i niejasnymi aluzjami, zostaje odrzucony przez czytelnika lub słuchacza, który myśli: albo ja jestem głupi (-a), bo nic nie rozumiem, albo ten tekst jest głupi. Patowa sytuacja.

Oba rozwiązania kończą się więc tym, że internauta przestaje czytać, inwestor nie inwestuje w startup, którego produktu nie rozumie, a lekarz zrezygnowany pacjent wyłącza przemówienie, w którym naukowiec enigmatycznie opowiada o nowatorskich badaniach w dziedzinie cukrzycy. Dlatego nim podejmiemy próbę przekazania naszemu czytelnikowi lub słuchaczowi naszych odkryć, przemyśleń czy pomysłów, zastanówmy się dobrze, czy to, co chcemy przekazać na pewno jest jasne, obrazowe i zrozumiałe. W zamian otrzymamy coś dzisiaj bezcennego: uwagę.

SHARE